Podwójne opłaty dla członków Kas nie mają uzasadnienia

Rafał Matusiak i Dawid Piekarz

„Mechanizm dodatkowej odpowiedzialności jest uruchamiany wówczas, gdy walne zgromadzenie spółdzielni podejmuje uchwałę o pokryciu straty finansowej. Takiej sytuacji nie mamy w Kasach, które znajdują się w stanie upadłości” – wyjaśnił Rafał Matusiak, prezes Krajowej SKOK podczas debaty na temat praw i obowiązków Członków SKOK-ów. Odbyła się ona 10 marca w Warszawie i poprowadził ją Tomasz Jóźwik, redaktor naczelny PAP Biznes.

Według niego kilku syndyków masy upadłościowej w sposób nieuprawniony żąda od Członków Kas wpłat w podwójnej wysokości ich wkładów. „Poszukując wszelkich sposobów, żeby ściągnąć jak najwięcej pieniędzy, znaleźli taki zapis w statucie i spróbowali z niego skorzystać” – stwierdził Rafał Matusiak. „Tymczasem zarówno opinie ekspertów z obszaru prawa, jak i stanowiska zajmowane przez prokuraturę krajową, RPO czy finalnie uchwała SN z 12 grudnia 2019 r. wyraźnie wskazują na to, że syndycy nie mają podstawy prawnej do wysuwania takich żądań” – podkreślił.

12 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy odpowiadając na pytanie prawne sądu niższej instancji w toczącej się sprawie Członka SKOK, podjął uchwałę. Zgodnie z jej treścią syndykowi masy upadłości SKOK nie przysługuje roszczenie wobec Członków Kasy o pokrycie straty bilansowej Kasy w oparciu o postanowienia statutu, wprowadzające podwyższoną odpowiedzialność Członków za straty powstałe w Kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów, jeżeli przed ogłoszeniem upadłości Kasy walne zgromadzenie nie podjęło uchwały o pokryciu w ten sposób straty.

„Ta uchwała SN powinna skierować linię orzeczniczą wszystkich sądów w tym kierunku – zaznaczył uczestniczący w debacie mecenas Sławomir Jakszuk, partner Kancelarii prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy. – Przy tak lakonicznych zapisach w statutach, które nie definiują konkretnie, w jaki sposób powinny być te opłaty uiszczane, syndyk nie ma kompetencji, aby ich żądać. Natomiast jak praktyka będzie się kształtować, to dopiero zobaczymy. Ale każdy może się bronić tym orzeczeniem SN i absolutnie nikt nie powinien wpłacać syndykom tych pieniędzy” – uzupełnił.

Z taką interpretacją prawną zgodziła się również Katarzyna Bereda-Łabędź, przedstawicielka Biura RPO, które interweniowało w tej sprawie. „Rzecznik zdecydował się podjąć interwencję, biorąc pod uwagę fakt, że sprawa miała nie tylko skomplikowany charakter prawny, ale był z nią związany doniosły problem społeczny. Osoby, które zwracały się do rzecznika, byli to ludzie starsi, emeryci, którzy nie potrafili sobie zorganizować profesjonalnej pomocy prawnej” – wyjaśniła Bereda-Łabędź.

„W piśmie procesowym do SN rzecznik przedstawił argumentację, która miała na celu wykazanie, że działania syndyka na podstawie odpowiednich przepisów ustawy o SKOK, są niezgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej, ale także z wykładnią tych przepisów, celowościową systemową, ratio legis. Z tego powodu, że instytucja podwójnej odpowiedzialności nie ma bowiem sensu, kiedy już doszło do upadłości, gdyż miała ona na celu uchronienie Kasy przed bankructwem” – powiedziała. Przedstawicielka Biura RPO uzupełniła, że w opinii rzecznika Członkowie SKOK-ów to również konsumenci. „W związku z rozluźnieniem więzi członkowskich i pozycją spółdzielczych kas one bardziej upodobniły się do banków. Dlatego ochrona ich Członków jako konsumentów powinna również mieć znaczenie” – argumentowała. Poinformowała też, że Sąd Najwyższy zgodził się z argumentami przedstawionymi przez RPO.

Obecni na debacie byli także przedstawiciele Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała, reprezentującego poszkodowanych finansowo Członków SKOK Wołomin. „Dlaczego Kasa Krajowa nie podjęła żadnych działań w sprawie sprzedaży masy upadłościowej po SKOK Wołomin na rynku bankowym, bo to jest jedyna możliwość zaspokojenia poszkodowanych obywateli i odzyskania jak największej ilości pieniędzy?” – pytał Marcin Karliński ze Stowarzyszenia.

„Nie zgadzamy się ze stanowiskiem Stowarzyszenia. W chwili obecnej nie znaleźliśmy podstawy prawnej, by Kasa Krajowa użyła Funduszu Stabilizacyjnego do nabywania elementów majątku upadłej SKOK Wołomin – podkreślił prezes KK SKOK. – Nasza pomoc dla osób, które były przez syndyków nękane wezwaniami do dokonywania wpłat z tytułu podwójnej odpowiedzialności polegała na tym, że występowaliśmy o ekspertyzy prawne, zwracaliśmy się do syndyków o zaniechanie tego typu działań”- wyjaśniał Rafał Matusiak. Dodał, że pomagając poszkodowanym KK współpracowała też z Biurem Interwencji Kancelarii Prezydenta, publikowała materiały i informacje na swoich stronach internetowych, przygotowała i kolportowała gotowe dokumenty, które mogły służyć, jako wzór do pism procesowych.

W opinii dr Dawida Piekarza z Instytutu Staszica u podłoża sytuacji związanej z nieuzasadnionymi roszczeniami syndyków upadłych SKOK-ów leży tzw. nadregulacja przepisów dotyczących kas spółdzielczych. „W wielu obszarach życia gospodarczego mamy do czynienia ze zjawiskiem nadregulacji. Natomiast w przypadku SKOK-ów jest ono szczególnie widoczne – zaznaczył dr Piekarz. – SKOK jest to instytucja spółdzielcza, która ma zapobiegać wykluczeniu finansowemu, a jest regulowana znacznie bardziej restrykcyjnie niż sektor bankowy. Poza tym Klienci Kas są w znacznie mniejszym stopniu chronieni i mogą zostać pociągnięci do większej odpowiedzialności niż Klienci banków komercyjnych” – stwierdził. Według eksperta najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby uznanie odrębności i różnych form funkcjonalności banków komercyjnych i instytucji spółdzielczych, a następnie dostosowanie polityki regulacyjnej do każdego z tych sektorów.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP