Co może syndyk? Granice interpretacji prawa

Interpretacja przepisów prawa

Od dłuższego czasu w mediach, na portalach społecznościowych, na blogach prowadzonych przez specjalistów prawa spółdzielczego, pojawiało się pytanie o zasadność żądań kierowanych przez syndyków do członków Kas, aby zwracali oni kwoty wynikające z posiadanych w SKOK-u udziałów, na zasadzie podwyższonej odpowiedzialności, zapisanej w statutach Kas.

Stanowisko Kasy Krajowej było w tej sprawie od początku jednoznaczne i przedstawiało te żądania jako bezzasadne a wzmacniały je wypowiedzi licznych specjalistów. Ba, swoją opinię w tej sprawie wyraziła też Prokuratura Krajowa a jej konkluzja była tożsama z opiniami specjalistów prawa spółdzielczego. Niestety, niektóre media, odpowiadając na pytania swoich odbiorców zajmowały – nie zawsze wiadomo czy z braku znajomości sprawy czy z powodu negatywnego nastawienia do SKOK-ów – stanowisko tożsame z żądaniami syndyków a sprowadzające się do formuły: niestety, nawet jeśli nie jest już pani/pan członkiem SKOK-u to płacić trzeba. W domyśle: jak zostałeś członkiem takiej instytucji jak SKOK to musisz liczyć się z niemiłymi konsekwencjami. Powodowało to niepowetowane straty wizerunkowe Kas. W końcu, w kwietniu tego roku, Sąd Okręgowy w Białymstoku przedstawił Sądowi Najwyższemu pytanie prawne, które sprowadzało się do tego czy syndykowi masy upadłości spółdzielczej kasy przysługuje takie roszczenie wobec członków – czy mają oni pokrywać straty bilansowe Kasy.

Sąd Najwyższy stwierdził, że wykładnia językowa, systemowa, funkcjonalna i nawet historyczna, przemawia w tej sprawie za przyjęciem, że nie ma podstaw, aby z ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych można było wyprowadzać tak daleko idące poglądy, że syndyk może zgłosić żądanie o pokrycie straty bilansowej kasy. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że za takim rozumieniem ustawy przemawia wykładnia prokonstytucyjna, gdyż ze szczątkowej, nieprecyzyjnej regulacji wyprowadza się daleko idące wnioski, co byłoby sprzeczne z zasadą zaufania obywateli do stanowionego prawa.

Syndyk nie ma takiego uprawnienia, aby zastąpić swoją decyzją uchwałę walnego zgromadzenia (zebrania przedstawicieli), które ma wyłączną właściwość do podejmowania uchwał w sprawie podziału nadwyżki bilansowej (dochodu ogólnego) lub sposobu pokrycia strat. To ważne stwierdzenie także dla całego sektora spółdzielczości w Polsce.  

Ciekawe jak teraz zachowają się media, które bez jakichkolwiek wątpliwości zachęcały do spełniania żądań syndyków. I co mają zrobić Ci, którzy tym radom zaufali.

Mikołaj Bartkowski