Orgia goebbelowskich kłamstw na koniec kampanii. Wątpliwe, by platformersi nie wiedzieli o przeprosinach "Wprost", kłamią więc świadomie

Przerażeni nieuchronną utratą władzy sztabowcy partii Kopacz próbują znów „odgrzać” temat SKOK-ów. W nienawistnym, pełnym insynuacji i zwykłych bredni spocie, odchodząca partia władzy sięga dna.

Plując na PiS, prezydenta Andrzeja Dudę i senatora Grzegorza Biereckiego powołuje się na kłamliwy artykuł tygodnika „Wprost” z marca br.

Tymczasem zaledwie kilka dni temu wydawca „Wprost” odwołał wszystkie nieprawdziwe zarzuty i przeprosił bohaterów tekstu, który rozpoczął nagonkę na spółdzielcze kasy! Są tylko dwie możliwości: albo sztabowcy Platformy nie śledzą mediów i nie wiedzieli o przeprosinach i odwołaniu zarzutów przez „Wprost”, albo celowo, cynicznie brną w kłamstwo — komentuje senator Grzegorz Bierecki, twórca polskich kas kredytowych.

Jest niepojętym skandalem, że także „Wiadomości” telewizji publicznej (czyli naszej wspólnej) nie wspomniały o prostym fakcie, że tekst na jakim oparty został spot Platformy, został właśnie przez pismo „Wprost” odwołany! Cała narracja spotu Platformy (PiS jest zły, Bierecki jest zły, Andrzej Duda był „lobbystą” SKOK-ów itd. itp.) oparty jest na tezach artykułu tygodnika „Wprost” z marca br., co zaznaczają autorzy filmiku podając ów artykuł jako „źródło”. To właśnie ta publikacja rozpoczęła wielomiesięczną nagonkę na twórcę SKOK-ów Grzegorza Biereckiego oraz same spółdzielcze kasy – jeden z ostatnich bastionów polskiego kapitału na rynku finansowym. I za ten artykuł w miniony poniedziałek wydawca „Wprost” przeprosił senatora Biereckiego i jego współpracowników, odwołując jednocześnie wszystkie nieprawdziwe zarzuty i nieuprawnione opinie.

Dla przypomnienia (choćby twórcom idiotycznego spotu) cała treść oświadczenia: „Agencja Wydawniczo – Reklamowa „Wprost” Sp. z o.o. ubolewa, że w tygodniku „Wprost” nr 11/2015 zostały rozpowszechnione nieprawdziwe zarzuty i nieuprawnione sugestie godzące w dobre imię Pana senatora Grzegorza Biereckiego, Pana Profesora dr. hab. Adama Jedlińskiego oraz Pana Jarosława Biereckiego, które naraziły Ich na utratę zaufania.

Oświadczamy, że zawarte w tygodniku „Wprost” nr 11/2015 zarzuty i sugestie, sformułowane na podstawie pisma Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego z dnia 3 marca 2015 r., iż likwidacja Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych była aferą, a Pan Grzegorz Bierecki, Pan Adam Jedliński oraz Pan Jarosław Bierecki dopuścili się przywłaszczenia środków pieniężnych, są nieuprawnione.”

Kłamliwy artykuł dał sygnał do nagonki na niespotykaną wcześniej skalę. Niekończące się konferencje prasowe posłów Platformy, powołanie specjalnej podkomisji do spraw spółdzielczych kas, czołówki gazet, kolejne minuty i godziny materiałów w pro-rządowych telewizjach – cały ten jazgot opierał się na artykule „Wprost”. Cel był prosty: zniszczyć Grzegorza Biereckiego, osłabić spółdzielcze kasy, obrzucić błotem Prawo i Sprawiedliwość, szczególnie zaś śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ówczesnego kandydata na ten urząd, Andrzeja Dudę. Według ustaleń tygodnika „wSieci” (nigdy nie prostowanych i kwestionowanych) głównym architektem ataku na SKOK-i w kampanii prezydenckiej był „Misiek” Kamiński, główny doradca Ewy Kopacz.

W brudnej operacji wykorzystano instytucje państwowe i usłużne media. Sztabowcy Platformy nawet specjalnie nie ukrywali, że temat SKOK-ów został wywołany tylko i wyłącznie na potrzeby kampanii. Mówili o „bombach”, które zostaną odpalone, spotach, które będą nakręcone, kolejnych ludziach, których można dzięki SKOK-om atakować. O tym, że kasy były i – jak widać – nadal są rozgrywane politycznie przez władzę świadczy choćby dziwny artykuł na portalu kulisy24.pl, prowadzonym m.in. przez Sylwestra Latkowskiego, naczelnego „Wprost” z czasu rozpoczęcia nagonki na SKOK-i. Anonimowi platformersi narzekają w nim, że „zmarnowali” sprawę SKOK, że mogli ją lepiej „rozegrać”, słowem: że powinni skuteczniej niszczyć polski sektor finansów i w sposób bardziej efektowny zrzucać winę za swoje działania na opozycję.

Wykreowanie „afery SKOK” nie pomogło Platformie w kampanii prezydenckiej. Ludzie po prostu nie uwierzyli w coś, czego nigdy nie było, zwłaszcza, że dookoła widzieli dziesiątki prawdziwych afer, wywołanych przez ludzi władzy. Do świadomości społecznej świetnie przebiła się za to sprawa SKOK Wołomin, prowadzonego a potem okradzionego – przy biernej postawie państwa - przez oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych. Z sympatii do WSI i wspólnych zdjęć z wojskowymi gangsterami z Wołomina musiał tłumaczyć się jednak nie Andrzej Duda, a Bronisław Komorowski. Teraz, na ostatniej prostej kampanii parlamentarnej, przegrywająca Platforma próbuje powtórzyć manewr z wiosny. Trudno tłumaczyć ten ruch inaczej, niż tylko krańcową desperacją i strachem. Wymyślenie rzekomej „afery SKOK” nie pomogło Platformie w kampanii prezydenckiej. Odwrotnie - było gwoździem do trumny. Teraz też tak będzie.