Brudne pieniądze, mafia i wielka polityka w wołomińskim „SKOK-u WSI”. „Nitki biegną do najważniejszej osoby w państwie”

Powiązania z gangsterami, brutalne metody działania, bezwzględność połączona z potężna chciwością. A do tego pajęcza sieć powiązań politycznych, której nitki biegną do najważniejszej osoby w państwie. Afera związana ze SKOK Wołomin (zwanym też „SKOK-iem WSI”) może mieć znacznie poważniejsze reperkusje, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

CZYTAJ: TYLKO U NAS. SKOK Wołomin a WSI – KNF od dawna znała prawdę!

Przypomnijmy: członkom zarządu SKOK Wołomin, z prezesem Mariuszem G. na czele, zarzucono wyłudzanie z kasy kredytów na ogromną skalę za pomocą podstawionych „słupów”. Dopiero po tym wydarzeniu Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła tam zarządcę komisarycznego (choć już w 2012 roku Kasa Krajowa, a więc instytucja zrzeszająca SKOK-i informowała o nieprawidłowościach w „Wołominie”).

Afera związana ze SKOK-iem Mariusza G. służy prorządowym dziennikarzom do ataku na cały sektor spółdzielczych kas, mimo, że SKOK-ów jest ponad 50, a każdy z nich jest niezależnym podmiotem – przypomina to sytuację, w której odpowiedzialność za przekręty w jednym banku próbowano by przypisać dziesiątkom innym podmiotom działającym w sektorze bankowym, konkurującym z bankiem zamieszanym w aferę.

Zresztą – SKOK Wołomin od dłuższego czasu podkreślał, że nie ma nic wspólnego z „pisowskim” SKOK-ami współpracującymi z Kasą Krajową. Prezes Mariusz G. uwypuklał ten brak związku na każdym kroku i w każdy sposób. Mówił, że

„SKOK to system zrzeszający 55 instytucji, z których każda ma swoją specyfikę. […] Jasno widać, że zbyt bliskie związki części naszego środowiska ze światem polityki wcale nie wyszły kasom na dobre. […]”.

W wydawanym przez G. piśmie publikowała m.in. „lwica lewicy” Aleksandra Jakubowska i prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, dzisiaj europoseł tej partii Michał Boni. A na ostatnim święcie SKOK Wołomin gościem honorowym był najdalszy chyba od prawicy Dariusz Rosati.

Prawdziwa bomba wokół „Wołomina” wybuchła jednak dopiero w momencie, kiedy do mediów przeciekła informacja, że to właśnie w związku ze sprawami tej firmy w kwietniu br. zlecono brutalne pobicie wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. Zastępca Andrzeja Jakubiaka – co również wiadomo z nieoficjalnych przecieków – ledwo uszedł z życiem, trafiając w stanie ciężkim do szpitala.

Obie odsłony afery – wyłudzenia kredytów i pobicie Kwaśniaka – łączy jedna osoba: Piotra P., byłego wysokiego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych.

To on, według gorzowskich śledczych, miał stać na czele grupy przestępczej wyłudzającej kredyty. To on miał także zlecić pobicie Kwaśniaka. O sprawie powiązań „Wołomina” z WSI pisaliśmy już wielokrotnie.

CZYTAJ: Potwierdzają się wątpliwości podnoszone przez wPolityce.pl w artykule „Bardzo INNY SKOK”. „Czy zostanie wyjaśniona rola zasiadających we władzach SKOK WOŁOMIN ludzi znanych z raportu o likwidacji WSI?”

Kolejne informacje na ten temat przynosi „Newsweek”, piszący o związkach wołomińskiej kasy z mafią i światem służb specjalnych. Według gazety „mózgiem” przestępczych działań w kasie był Piotr P., swego czasu przewodniczący rady nadzorczej „Wołomina”. P. miał decydować, kto dostanie „lewy” kredyt i w jakiej wysokości. Według rozmówców gazety Piotr P.

„W SKOK Wołomin był tak samo ważny, jak prezydent i premier razem wzięci” zaś przy kasie „kręcił się jeszcze jeden człowiek związany z WSI. Wysoki, łysy, Adam Ch. Kiedyś bohater afery paliwowej”.

Piotr P. – jako oficer WSI – znany jest głównie z afery fundacji Pro Civili, która, według raportu z likwidacji WSI, miała być pralnią brudnych pieniędzy i swoistą maszynką do wyciągania olbrzymich pieniędzy z Wojskowej Akademii Technicznej. Fundacja została całkowicie opanowana przez ludzi wojskowych służb.

CZYTAJ: Przyjaciel (?) Bronisława Komorowskiego zatrzymany przez prokuraturę. „Mocne linki z Fundacją Pro Civili i WSI”

„Prezesem Zarządu Fundacji był Krzysztof Werlich a Dyrektorem Generalnym Elżbieta P. [żona Piotra P.]. Radę Fundacji tworzyli: przewodniczący Piotr P. (do sierpnia 1995 r. oficer WSI), Beata W., Krzysztof K., gen. Stanisław Ś. oraz Marek O. (współpracownik prowadzony przez Piotra P.). Jednym z pracowników Fundacji był oficer Zarządu III WSI Marek W”

— czytamy w raporcie z likwidacji WSI.

„Była to swoista zmowa oficerów WSI na rzecz przestępczych interesów robionych na bazie WAT. Nie była to przy tym jedynie doraźna zmowa, lecz - w miarę rozwoju procederu - przestępcza grupa zorganizowana, sterowana przez oficerów WSI” — podają autorzy raportu.

Przeciwko uwłaszczaniu się na wojskowym majątku prowadzących ciemne biznesy byłych oficerów WSI protestował Krzysztof Borowiak, dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Przygotował on projekt daleko idących zmian w szkolnictwie wojskowym. Ministrem obrony narodowej (w rządzie Jerzego Buzka) był wówczas dzisiejszy prezydent RP Bronisław Komorowski. Według Borowiaka był on głuchy na argumenty i blokował reformę, by w końcu odwołać Borowiaka ze stanowiska stwierdzając, że dyrektor „nie tylko zmierzał do podważenia autorytetu kierownictwa resortu, złamał również zasadę apolityczności wiążącą członków korpusu Służby Cywilnej”…

Uważna lektura raportu z likwidacji WSI ukazuje także inne oblicze Piotra P. Jego nazwisko pojawia się bowiem w kontekście inwigilowania polskiej prawicy przez „wojskówkę”.

Działania operacyjne przeciwko środowisko prawicowym miały miejsce już w 1990 roku, kiedy to późniejszy bohater afery FOZZ Grzegorz Żemek otrzymał dyspozycję rozpracowania środowiska braci Kaczyńskich. Jednym z oficerów, którego – według autorów raportu z likwidacji WSI – rzucono na odcinek polityczny był właśnie Piotr P. Ówczesny porucznik nawiązał kontakty m.in. z Janem Parysem i Janem Olszewskim, spotykał się także z Leszkiem Moczulskim a także dostojnikami kościelnymi. Rozmawiano m.in. o nastawieniu polityków do zmian w wojsku i wojskowych służbach.

Kwestia kontaktów Piotra P. z politykami wypłynęła ponownie w trakcie prowadzonej przez WSI sprawie o kryptonimie „PACZKA”. Formalnie badano aktywność biznesową późniejszego szefa rady nadzorczej SKOK Wołomin, m.in. Fundacją „Pro Civili”. W rzeczywistości jednak rozpracowywano kontakty Piotra P. ze środowiskiem prawicy, zwłaszcza z politykami rządu Jana Olszewskiego… Z raportu z likwidacji WSI dowiadujemy się, że według komandora porucznika K. (jego nazwisko pozostało w raporcie ukryte) kontakty Piotra P. z politykami prawicy miały być inspirowane m.in. przez Aleksandra L., ostatniego szefa Zarządu I Szefostwa WSI.

Ten sam Aleksander L. pojawił się później w tzw. aferze marszałkowej – która, jak wiele na to wskazuje, była prowokacją wymierzoną w likwidatorów WSI. W 2007 roku „Dziennik” poinformował, że na czarny rynek trafił aneks do raportu z likwidacji (po kilku latach okazało się, że nic takiego nie miało miejsca).

„W tej aferze swoje miejsce mają też Bronisław Komorowski i obecny szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk” - pisał w 2011 roku na łamach portalu Rebelya.pl Mariusz Majewski.

Komorowski zeznawał w prokuraturze, że przyjął w Aleksandra L. w swoim biurze poselskim.

„Pan L. w rozmowie ze mną sugerował możliwość dotarcia albo do tekstu, albo do treści całości lub fragmentu dotyczącego mojej osoby aneksu do raportu WSI. Ja wyraziłem wstępne zainteresowanie jego propozycją. Umówiliśmy się, że on odezwie się gdy będzie na pewno miał możliwość dotarcia do tych dokumentów. Miał się wtedy do mnie odezwać przez telefon do mojego biura” — miał mówić w śledztwie Komorowski, który o rzekomej propozycji zawiadomił ABW.

18 grudnia Bronisław Komorowski zostanie jako świadek przesłuchany w sprawie „afery marszałkowej” przez sąd. Przesłuchanie odbędzie się w Belwederze. Oskarżonym jest m.in. Aleksander L., spirytus movens operacyjnych kontaktów Piotra P. z politykami.

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/221603-nasze-sledztwo-brudne-pieniadze-mafia-i-wielka-polityka-w-wolominskim-skok-u-wsi-nitki-biegna-do-najwazniejszej-osoby-w-panstwie